Wyślij zapytanie Dołącz do Sii
Wyślij zapytanie Dołącz do Sii
top-image
WSTECZ

Czy praca architekta polega na rysowaniu prostokątów i strzałek? Poznaj Mateusza, który pracuje w Sii od ponad 10 lat i odkryj jego ambitną ścieżkę kariery oraz prawdziwie survivalową pasję

Mateusz Januszkiewicz, Architekt rozwiązań, pracuje w Sii już od ponad 10 lat. W tym czasie pełnił rolę: inżyniera ds. oprogramowania, team leadera, koordynatora projektu i architekta oraz pracował dla klientów z kilku branż i w zespołach o różnej liczebności. Dowiedz się więcej o jego ścieżce kariery i sprawdź, co ceni w Sii najbardziej.

Opowiedz nam swoją historię w Sii. Od czego zaczęła się Twoja ścieżka kariery i jak się potoczyła?

Mateusz Januszkiewicz: W Sii pracuję od 2011 roku, a więc, według wszelkich standardów, można mnie już nazwać dinozaurem. Z wykształcenia jestem automatykiem-robotykiem. Systemami wbudowanymi zajmowałem się od początku studiów, niejako na przekór kierunkowi jaki studiowałem. W tamtym czasie realizowałem też komercyjne projekty z pogranicza automatyki oraz systemów wbudowanych dla lokalnych firm. Później jedynie zmieniłem proporcje na korzyść tych drugich. CV złożyłem do Sii jeszcze jako student na targach pracy. Później poszło szybko, rozmowa HR-owa, techniczna i tak oto w sierpniu 2011 roku zostałem zatrudniony na stanowisko inżyniera do spraw oprogramowania.

Pracowałeś jako inżynier ds. oprogramowania, team leader, koordynator projektu i architekt. Która z tych zmian stanowiska była dla Ciebie najtrudniejsza?

M.J.: Przechodząc od pracy developerskiej do team leaderskiej, przybyło mi obowiązków miękkich: kierowania zespołem, raportowania postępów, rozwiązywania nie zawsze technicznych problemów. Doszło wtedy sporo elementów takich jak komunikacja w zespole i w imieniu zespołu, organizowanie delegacji, raportowanie, różnego rodzaju akceptacje oraz rozliczenia. Jednak, w moim własnym rozumieniu, na wyższy poziom wszedłem zostając architektem – najpierw w projekcie, a potem już było to moje oficjalne stanowisko w organizacji. I ten właśnie etap był dla mnie najtrudniejszy. Bowiem architekt w Sii stoi na swoistym trójstyku między organizacją klienta, zespołem realizującym projekt oraz organizacją po stronie Sii. Nie jest to wbrew pozorom stanowisko wyłącznie techniczne.

A która z tych ról najbardziej Ci odpowiada?

M.J.: Najbardziej odpowiada mi rola architekta rozwiązań. Łączy ona w sobie zarówno część koncepcyjną, stricte techniczną, oraz sporo elementów miękkich: dyskusji, argumentacji, kompromisów i niekiedy wybierania mniejszego zła. Nie jest za to przeładowana sprawami organizacyjnymi, jak choćby rola team leadera.

Wracając do roli architekta, jest to praca wymagająca takiej proporcji umiejętności technicznych do miękkich, jaka mi najbardziej pasuje i w jakiej (mam nadzieję) najlepiej się sprawdzam. Mogę pokodować, pogadać i porysować. Złośliwi mówią, że praca architekta rozwiązań polega na rysowaniu prostokątów i łączeniu ich strzałeczkami. W dużym uproszczeniu jest to prawda.

Twoja kariera w firmie to przynajmniej 5 różnych projektów. Czy dało się odczuć znaczące różnice między stylem pracy w poszczególnych zespołach? 

M.J.: W ciągu ostatnich 10 lat pracowałem zarówno w pojedynkę, w zespołach małych (3-osobowych), jak i dużych (50-osobowych). Realizowaliśmy wieloletnie, długofalowe projekty, ale też zdarzały się szybkie akcje trwające dosłownie jeden dzień.

Od strony technologicznej i zadaniowej dotykaliśmy chyba każdego aspektu mającego związek z rozwojem oprogramowania: analizy, projektowania, implementacji, utrzymania, zapewnienia jakości, automatyzacji. Wszędzie tam, gdzie trzeba było przygotować oprogramowanie w językach C i C++ oraz wdrożyć je na dedykowany (mikro)kontroler – tam wchodziliśmy cali na biało. Oprócz wspomnianych już dwóch głównych technologii, dokładaliśmy jeszcze cały szereg pobocznych: od skryptów bashowych i pythonowych, przez kryptografię, po automatyzację z wykorzystaniem Jenkinsa.

Styl pracy oczywiście zmieniał się między projektami i klientami, jak również ewoluował – podobnie do całej branży IT. Z nostalgią wspominam swój pierwszy projekt, który realizowałem dla klienta UTC oraz pierwszy zagraniczny dla firmy NXP.

Kultura pracy we wszystkich zespołach była podobna. Stanowiła mieszankę naszego zrozumienia metodyk zwinnych w danym momencie, wymagań i ograniczeń stawianych przez klienta oraz mniejszej lub większej dozy chaosu i niewiadomej. Zawsze staraliśmy się być samodzielni i proaktywni w szukaniu rozwiązań, aby klient widział w nas pomoc i partnera do rozmów, a nie tylko ręce do pracy, którym trzeba wskazać, co i gdzie mają zrobić.

Oczywiście, nie zawsze było tylko różowo. Zdarzyło mi się pracować dla klienta, który od początku jasno zaznaczył, że decyzje należą wyłącznie do niego i nie oczekuje naszych uwag i propozycji. Co ciekawe, był to klient skandynawski… To były trudne dwa lata.

Obecnie pracuję w bardzo fajnym projekcie, również skandynawskim, i bardzo sobie chwalę zarówno wyzwania techniczne, jak i atmosferę w zespole oraz relacje z klientem.

W Sii spędziłeś już ponad 10 lat. Z perspektywy obserwatora zmian, jakie zachodziły w firmie długofalowo, co cenisz sobie najbardziej?

M.J.: W długofalowej perspektywie mocno się rozrośliśmy i dojrzeliśmy jako firma. Sporo procesów zostało sformalizowanych i zautomatyzowanych – od pozyskiwania klienta, przez rozliczanie delegacji po generację raportów finansowych i statystyk. To, co jeszcze 5 lat temu wymagało manualnej pracy i sprawdzenia przez kilka osób, dzisiaj da się wykonać kilkoma kliknięciami.

Bardzo chwalę sobie sformalizowanie i ustrukturyzowanie procesu sprzedażowego oraz przygotowywania ofert. W przeszłości podchodziliśmy do tego tematu nieco intuicyjnie i, w zależności od zespołu lub konkretnego sprzedawcy, cały proces mógł wyglądać inaczej. Obecnie wiem dokładnie jakie elementy oferty muszę jako architekt przygotować oraz wymagam dostarczenia przez sprzedaż niezbędnych informacji.

Jak relaksujesz się po pracy? Opowiedz nam o swoim hobby 😊

M.J.: Moje hobby też ulegało zmianie na przestrzeni ostatnich lat. Wcześniej sporo majsterkowałem, rzeźbiłem w drewnie oraz „mechanikowałem” przy wszelakich autach oraz motocyklach.

Od dobrych 5 lat uprawiam strzelectwo sportowe. Początkowo w jego klasycznej, statycznej odmianie strzelając na 25, 50 czy 100 m z trzech postaw. Sport ten uczy cierpliwości, pokory oraz opanowania. Jego nieodzownym elementem jest też matematyka – w końcu kwestie balistyczne opisane są za pomocą szeregu wzorów i formuł.

Mateusz Januszkiewicz

Ostatnimi czasy zaangażowałem się mocno w strzelectwo taktyczne w jego survivalowej formie. Pomijając szereg pomniejszych zawodów w formule strzelectwa dynamicznego, kulminacją tej formy strzelectwa są dla mnie organizowane dwa razy do roku 24h zawody o nazwie Lekka Piechota. W skrócie: startując w parze, należy przebyć piechotą między 30 a 50 km z pełnym oporządzeniem, prowiantem, bronią i amunicją. W międzyczasie odnaleźć około 30, rozsianych po lasach punktów nawigacyjnych oraz zjawić się o wyznaczonej godzinie na strzelnicy i wykonać kilkadziesiąt strzelań na dystansie od 5 do 350 m połączonych z zadaniami sprawnościowymi: wspinaczką, czołganiem w tunelu pod ziemią, przeciąganiem na łańcuchu opony od ciągnika itp.  Są to już zawody rangi międzynarodowej, w których biorą udział zarówno cywile, jak i mundurowi z wszelkich formacji.

Przygotowania do wspomnianych zawodów zajmują mi sporą część roku i łączą treningi strzeleckie, wyprawy terenowe, zaprawę kondycyjną oraz analizę popełnionych wcześniej błędów: od tych prozaicznych, jak nieoczekiwany upał i zbyt mały zapas wody, po nocne załamanie pogody i konieczność spania na gołej ziemi w lesie, bo nie wziąłem pod uwagę, że przydałby się zabrać śpiwór.

Moim wielkim marzeniem jest przygotować się i wziąć udział w zawodach par snajperskich Sniper Extreme.

Chcesz mieć imponującą ścieżkę kariery, tak jak Mateusz? Dołącz do nas i znajdź projekt dla siebie! Sprawdź nasze oferty pracy!

Może Cię również zainteresować

Pokaż więcej newsów

Bądź na bieżąco

Zapisz się do naszego newslettera i otrzymuj najświeższe informacje ze świata Sii.

ZATWIERDŹ

This content is available only in one language version.
You will be redirected to home page.

Are you sure you want to leave this page?

Einige Inhalte sind nicht in deutscher Sprache verfügbar.
Sie werden auf die deutsche Homepage weitergeleitet.

Möchten Sie fortsetzen?