Sii Polska

SII UKRAINE

SII SWEDEN

  • Szkolenia
  • Kariera
Dołącz do nas Kontakt
Wstecz

Sii Polska

SII UKRAINE

SII SWEDEN

Wstecz
overlay

Motocyklem na Bliski Wschód – historia niezwykłej wyprawy Jadwigi i Filipa, realizowanej w ramach Programu Sponsoringu Pasji

08.10.2026

11 tysięcy kilometrów, 38 dni, pięć krajów i jeden motocykl. Dwójka Power People postanowiła zamienić pomysł na wspólną motocyklową wyprawę w rzeczywistość. Jadwiga, Business Process Manager w Sii Polska, związana z firmą od prawie 12 lat oraz Filip, Project Manager w obszarze Cybersecurity, który dołączył do Sii w 2022 roku, połączyli swoje doświadczenia i najmocniejsze strony, by wspólnie przekuć pasję do podróżowania w wyjątkowy projekt. 

W ramach Programu Sponsoringu Pasji nasi Workerzy ruszyli motocyklem z Polski na Bliski Wschód. Po drodze czekały na nich długie godziny jazdy, temperatury sięgające 46°C i wymagające odprawy graniczne, ale też niezapomniane chwile, które zostaną z nimi na długo. 

Przeczytaj rozmowę z Jadwigą i Filipem i dowiedz się więcej o ich pasji, przygotowaniach do wyprawy oraz o tym, co przyniosła im podróż na Bliski Wschód. 

Wasza wspólna historia zaczęła się w Sii. Jak się poznaliście i co Was do siebie zbliżyło? 

Poznaliśmy się cztery lata temu w Sii, podczas jednej z integracji firmowych. Szybko okazało się, że łączy nas znacznie więcej niż praca – przede wszystkim wspólna pasja do podróży. Oboje lubimy też zwierzęta, mamy podobne poczucie humoru i zbliżone podejście do życia. Podróżowanie było ważne dla nas jeszcze zanim się poznaliśmy, ale gdy zostaliśmy parą, ta pasja stała się jeszcze silniejsza. Lubimy odkrywać nowe miejsca i kultury, ale przede wszystkim spotykać ludzi i poznawać ich historie. 

Przy dalekich podróżach motocykl nie jest oczywistym wyborem. Co skłoniło Was do podróżowania właśnie w ten sposób? 

Do pierwszych wypraw motocyklowych zainspirował nas Marcin Prokop i jego podróż po Bałkanach. Pomyśleliśmy wtedy: „Chcemy spróbować czegoś podobnego”. Zaczęliśmy od krótkich tras po Polsce, a później ruszyliśmy dalej – do Niemiec, Austrii i na Słowację. Z czasem zaczęliśmy śledzić relacje osób podróżujących na motocyklach po Bliskim Wschodzie. Wcześniej odwiedziliśmy już kilka krajów tego regionu i wiedzieliśmy, że chcemy zobaczyć kolejne. Zafascynował nas tamtejszy klimat i kultura. 

Przygotowania zajęły Wam około roku. Od czego zaczęliście i co okazało się największym wyzwaniem? 

Zaczęliśmy od mapy – wyznaczyliśmy cel i sprawdziliśmy, ile czasu potrzebujemy na całą trasę. Później zajęliśmy się budżetem, noclegami, wizami, ubezpieczeniami i pozostałymi formalnościami. Największym wyzwaniem okazały się jednak dokumenty dotyczące motocykla. Ponieważ jest leasingowany, formalnym właścicielem pojazdu jest firma leasingowa. Potrzebowaliśmy notarialnego upoważnienia do użytkowania go poza Unią Europejską i strefą Schengen. Przez wiele tygodni próbowaliśmy załatwić sprawę oficjalną drogą. W końcu postanowiliśmy wykorzystać LinkedIn i dotrzeć bezpośrednio do osób, które mogły nam pomóc. Wtedy sprawa ruszyła niemal natychmiast. 

Tak długa wyprawa wymagała nie tylko dobrego planu i dopełnienia formalności, ale też sprawdzenia siebie i sprzętu. Jak wyglądały Wasze przygotowania w praktyce? 

Przed wyprawą zrobiliśmy kilka dłuższych tras testowych po Europie. Paradoksalnie odbywały się one w bardzo trudnych warunkach, podczas ulewnych deszczów. Dzięki temu mogliśmy sprawdzić sprzęt, odzież i własną wytrzymałość oraz zweryfikować, czego nam brakuje i co warto zmienić przed właściwą wyprawą. Nie trenowaliśmy natomiast jazdy typu adventure w piachu czy po wydmach – zależało nam przede wszystkim na bezpiecznym pokonywaniu długich tras drogowych. 

Wasza wyprawa prowadziła przez region, w którym sytuacja potrafi zmieniać się bardzo szybko. Czy przed wyjazdem pojawiły się momenty, kiedy zaczęliście mieć wątpliwości? 

Przed wyjazdem nie przypominamy sobie momentu, w którym chcielibyśmy zrezygnować z podróży. Najwięcej wątpliwości pojawiło się, gdy w regionie wybuchł konflikt pomiędzy Iranem a Izraelem. Przez około dwa tygodnie śledziliśmy wiadomości i analizowaliśmy różne scenariusze. Filip zachowywał spokój, ja zdecydowanie bardziej się przejmowałam. Na wszelki wypadek przygotowaliśmy alternatywny wariant – transport motocykla do Arabii Saudyjskiej lub Jordanii, gdyby trzeba było ominąć część trasy. Ostatecznie sytuacja uspokoiła się dokładnie na czas naszego wyjazdu. 

Podróż motocyklem przez Bliski Wschód, w wysokich temperaturach i na tak długich trasach, brzmi jak spore wyzwanie. Jak wyglądało to w praktyce i który moment był dla Was najtrudniejszy? 

Każdy dzień wyglądał trochę inaczej. W zależności od trasy spędzaliśmy na motocyklu 8–10 godzin, a przy przekraczaniu granic dochodziły jeszcze formalności. Najbardziej wymagającym odcinkiem była trasa z Bagdadu do Kuwejtu – łącznie z formalnościami granicznymi spędziliśmy w drodze około 13 godzin, a temperatura sięgała 44–46°C. W takich warunkach liczy się nie tylko woda i elektrolity, ale też odpowiednie planowanie godzin jazdy i świadomość własnych możliwości. 

Wspominaliście o wymagających odcinkach i długich godzinach na motocyklu. Czy zdarzały się momenty, kiedy pytaliście siebie: „Po co nam to było?”  

Oczywiście. Najczęściej pojawiały się wtedy, gdy coś nie szło po naszej myśli – podczas długiego oczekiwania na granicach, nieprzyjemnych sytuacji czy wymagających odcinków trasy. W takich chwilach wracaliśmy do naszego głównego celu – dotrzeć do Omanu. Pomagała też świadomość, że niewiele osób decyduje się na taką podróż i że to doświadczenie będzie dla nas naprawdę wyjątkowe. 

Wyprawa przez kilka krajów i zupełnie nowe dla Was miejsca musiała przynieść sporo niespodzianek. Co najbardziej Was zaskoczyło? 

Zdecydowanie Irak. Przyjeżdżaliśmy tam z pewnymi wyobrażeniami, które miały niewiele wspólnego z rzeczywistością. Spodziewaliśmy się ostrożności i dystansu, a spotkaliśmy się z ogromną życzliwością i gościnnością. W wielu miejscach byliśmy traktowani nie jak turyści, ale jak goście. Pamiętamy właściciela restauracji w Kurdystanie, który przygotował nam ogromną ilość jedzenia za symboliczne pieniądze, a później poświęcił czas, żeby nam pomóc. Zdarzało się, że lokalni mieszkańcy pomagali nam bez oczekiwania czegokolwiek w zamian. Duże wrażenie robiła również obecność wojska i licznych punktów kontrolnych. Szybko nauczyliśmy się szanować lokalne przepisy i zwyczaje, szczególnie dotyczące fotografowania infrastruktury, obiektów rządowych czy wojskowych. Ta podróż pokazała nam, że rzeczywistość nie zawsze wygląda tak, jak wyobrażamy ją sobie na podstawie informacji, które do nas docierają. 

Przy takiej wyprawie lista rzeczy do ogarnięcia jest długa. Jak podzieliliście między siebie poszczególne zadania podczas podróży? 

Podzieliliśmy się nimi dość naturalnie, zgodnie z naszymi kompetencjami i predyspozycjami. Filip odpowiadał za dokumenty, planowanie trasy, noclegi, bilety powrotne i organizację transportu motocykla do kraju. W trakcie wyprawy był również kierowcą i odpowiadał za bezpieczeństwo oraz nawigację. Ja zajmowałam się wyszukiwaniem miejsc i atrakcji oraz dokumentowaniem podróży. Oboje byliśmy zaangażowani w pakowanie i spisywanie naszych doświadczeń na blogu. 

38 dni w drodze, wiele godzin na jednym motocyklu, zmęczenie i wymagające warunki – taka wyprawa musiała być również wyzwaniem dla Was jako pary. Jak wpłynęła na Waszą relację? 

Zdecydowanie jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyła i pokazała, że możemy na siebie liczyć nawet w trudnych sytuacjach. Największym wyzwaniem było… nie pozabijać się po drodze. Długie godziny jazdy, zmęczenie, upał i momenty frustracji wystawiały naszą cierpliwość na próbę. Ostatecznie zawsze potrafiliśmy dojść do porozumienia i znaleźć kompromis. Dzięki temu czujemy, że nasza relacja jest dziś jeszcze silniejsza. 

Ta wyprawa przyniosła Wam nie tylko podróżnicze wspomnienia, ale też bardzo ważny dla Was moment – zaręczyny. Jak wspominacie tę chwilę? 

Trafiliśmy do Elephant Rock, czyli skały przypominającej słonia. Byliśmy tam o zachodzie słońca, a dla mnie miejsce miało dodatkowe znaczenie, bo kolekcjonuję słoniki. Filip był wyraźnie zestresowany. W pewnym momencie, zupełnie niespodziewanie, uklęknął i zapytał, czy zostanę jego żoną. Byłam bardzo zaskoczona, ale oczywiście się zgodziłam. Musiałam zresztą odpowiedzieć szybko, bo klęczenie na skale nie było dla niego najwygodniejsze. 

Przy takiej wyprawie trudno przewidzieć, jak wszystko ułoży się w praktyce. Na ile udało Wam się zrealizować pierwotny plan? 

Udało nam się zrealizować plan zgodnie z założeniami – pod względem trasy, czasu i budżetu. Odwiedziliśmy wszystkie zaplanowane miejsca i atrakcje oraz dotarliśmy do celu w przewidzianym czasie. Co więcej, wyprawa kosztowała nas mniej niż zakładaliśmy. Można więc powiedzieć, że projekt został dowieziony w 100% – a nawet z lekką „nadwyżką” po naszej stronie. 

Wasza wyprawa może być inspiracją dla osób, które same marzą o podobnej podróży. Jaką radę dalibyście komuś, kto dopiero zaczyna o niej myśleć? 

Przede wszystkim nie warto od razu planować wyprawy życia. Najlepiej zacząć od krótszych wyjazdów, które pozwolą sprawdzić sprzęt i własne możliwości. Każda kolejna podróż buduje doświadczenie i pewność siebie. Im bardziej nietypowy kierunek, tym większą rolę odgrywają formalności, dokumenty i planowanie różnych scenariuszy. Nie chodzi o to, żeby przewidzieć wszystko, ale żeby być gotowym na niespodziewane sytuacje. W przypadku mniej oczywistych kierunków najbardziej pomagało nam zdobywanie wiedzy – rozmowy z osobami, które już tam były, relacje podróżników i informacje o odwiedzanych miejscach. Wiele obaw wynika bardziej ze stereotypów niż z rzeczywistości. 

Przez lata podróżowania zebraliście mnóstwo różnych doświadczeń. Czy przekładają się one również na Waszą pracę? 

Zdecydowanie tak. Podróże bardzo rozwijają, poszerzają perspektywę i pozwalają spojrzeć na wiele rzeczy z innej strony. Dzięki nim uczymy się elastyczności, otwartości i radzenia sobie w nowych sytuacjach, co przekłada się również na życie zawodowe. Podróże przynoszą też nowe pomysły i inspiracje, które możemy wykorzystać w pracy. Przez lata podróżowania wypracowaliśmy sobie jedno hasło, które dobrze oddaje nasze podejście do życia: „Podróżuj – pieniądze wrócą, czas nigdy”. 

Jedna wielka wyprawa już za Wami, ale lista miejsc do zobaczenia z pewnością się nie kończy. Jakie kierunki są teraz na Waszym celowniku? 

Cały czas mamy w głowie kolejne pomysły na podróże. W najbliższym czasie chcielibyśmy odkryć Bałkany, ale myślimy też o dalszych kierunkach. Wśród motocyklowych marzeń są kraje Azji Centralnej – Kirgistan, Uzbekistan, Turkmenistan i Tadżykistan. Na liście „bardziej klasycznych” podróży mamy z kolei Meksyk, Nową Zelandię i Islandię. 

Tę wyprawę udało Wam się zrealizować również dzięki Programowi Sponsoringu Pasji. Czy przy kolejnych podróżniczych projektach chcielibyście ponownie skorzystać z tej możliwości? 

Zdecydowanie tak. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że nasza firma oferuje Program Sponsoringu Pasji – to inicjatywa, która realnie wspiera pracowników w realizacji ich zainteresowań i marzeń. Ta wyprawa pokazała nam, że ambitne pomysły można wdrażać w życie, łącząc pasję z dobrym planowaniem. Jeśli w przyszłości pojawi się kolejny projekt podróżniczy, chętnie ponownie zgłosimy go do Programu Sponsoringu Pasji. 

Kontakt

Sii Poland Communication Team

[email protected]

Może Cię też zainteresować

Änderungen im Gange

Wir aktualisieren unsere deutsche Website. Wenn Sie die Sprache wechseln, wird Ihnen die vorherige Version angezeigt.

Einige Inhalte sind nicht in deutscher Sprache verfügbar.
Sie werden zur englischen Version der ausgewählten Seite weitergeleitet.

Möchten Sie fortfahren?

Einige Inhalte sind nicht in deutscher Sprache verfügbar.
Sie werden auf die deutsche Homepage weitergeleitet.

Möchten Sie fortsetzen?

This content is available only in one language version.
You will be redirected to home page.

Are you sure you want to leave this page?