W czasach zła i chaosu, dzieje się dużo dobra.
Prolog
Jak mawiali przedwojenni aktorzy, czy jak mawia stara szkoła PR – nie ma złego rozgłosu: nieważne, czy mówią dobrze czy źle, aby nazwisk nie przekręcali.
Parafrazując powyższe: kiedy rozmawiałem z paroma osobami z branży leasingowej o wytycznych dot. dystrybucji ubezpieczeń, dało się słyszeć taki wydźwięk: nie wiemy dzisiaj, czy będzie nam lepiej czy gorzej, byleby tylko w końcu ujednolicić podejście dla całej branży.
Zastanawiam się, czy to przedmiot jest kształtowany przez ludzką myśl, czy jednak to myśl dostosowuje się do poznawanych przedmiotów i kształtów.
Odstawmy jednak na razie na bok powyższe rozważania i skoncentrujmy się na przedstawieniu faktów możliwie obiektywnie. Zabawę w filozofię czy publicystę zostawiam innym…
Rekomendacja U
Inspirację dla ujednolicenia podejścia dla dystrybucji ubezpieczeń w branży leasingowej może stanowić Rekomendacja U. Jej początek sięga jeszcze poprzedniej dekady, a dokładniej – czerwca 2014. Z racji zmian w otoczeniu prawnym oraz rynkowym, w czerwcu 2023 przygotowano jej nowelizację, która weszła w życie w lipcu tego roku.
Zakresem podmiotowym nowej Rekomendacji U objęte zostały banki krajowe, oddziały banków zagranicznych, SKOK-i oraz oddziały instytucji kredytowych. Zatem w stosunku do kogo nie ma ona zastosowania? Chociażby do firm leasingowych, o których wspomniałem w prologu, oraz do agentów ubezpieczeniowych należących do grupy kapitałowej danej firmy leasingowej.
Cele Rekomendacji U
Cele stawiane na gruncie Rekomendacji U:
- Transparentność w sposobie oferowania produktów. Banki muszą przekazywać klientom jasne, zrozumiałe informacje o warunkach ubezpieczenia. Mowa o ryzykach, kosztach i wszystkich wyłączeniach.
- Zapewnienie odpowiedniej wartości produktu dla klienta. Bank musi zapewnić odpowiednią wartość oferowanych przez niego produktów. Szczególnie restrykcyjnie owa wartość określana jest w przypadku produktów typu CPI (ang. credit payment insurance).
- Zwiększenie ochrony interesów klientów. Banki są zobowiązane do stosowania zasad odpowiedzialnej sprzedaży. Ma to na celu ochronę konsumenta przed wprowadzeniem go w błąd oraz missellingiem.
Jest takie trafne powiedzenie, że najtrudniej się robi proste rzeczy – i coś w tym jest.
Co było podglebiem i celem głównym powstania Rekomendacji U? Przede wszystkim poprawa jakości oraz solidności usług ubezpieczeniowych i ich dystrybucji w ramach bancassurance, a dokładniej rzecz biorąc – poprawa jakości samej sprzedaży produktów ubezpieczeniowych, zapewniająca transparentność i w pełni zrozumiałą informację o polisie, którą podpisują klienci.
Oczywiście (to trochę tajemnica Poliszynela), nie pojawiła się ona od tak, aby tylko dołożyć obostrzeń i zmartwień bankom – wyzwalaczem było nie do końca „przejrzyste i szczere zachowanie” pewnych instytucji, co poskutkowało stratami ich interesariuszy. To tak naprawdę było spiritus movens pojawienia się w przestrzeni publiczno-prawnej całej tej rekomendacji.
Rekomendacja U a branża leasingowa
Co ciekawe (tutaj kolejny znak zapytania nad moją głową), leasingodawcy nie są pod nadzorem KNF i tym samym Rekomendacja U kompletnie ich dziś nie dotyka. Jeżeli w przyszłości miałoby się to zmienić i pojawiłyby się wytyczne dot. dystrybucji ubezpieczeń, które swoim zakresem obejmowałyby wszystkich dystrybutorów ubezpieczeń, to stanowiłoby to istotną rewolucję również dla branży leasingowej. W odniesieniu do prologu, w tym miejscu powinna pojawić się plansza telewizyjna rodem z lat 80. – „Przepraszamy za usterki, za chwilę dalszy ciąg programu”.
Ale skąd ten wstęp o branży leasingowej i dlaczego akurat temat tego sektora dzisiaj poruszamy na łamach felietonu? Akceleratorem było moje zainteresowanie samą Rekomendacją U i rozmowy z wieloma osobami z rynku leasingowego oraz prawnikami zajmującymi się tym obszarem. Sama Rekomendacja U istnieje już ponad 10 lat, jednak po dziś dzień „jeszcze” nie dotyczy ona leasingodawców.
Bazując na mojej wstępnej analizie – istnieją znaczące odmienności w dystrybucji ubezpieczeń przez bank vs. firmy leasingowe. Ponadto, ma pojawić się nowa Rekomendacja dystrybucyjna UKNF, która będzie miała zastosowanie do wszystkich dystrybutorów ubezpieczeń, również tych działających w ramach branży leasingowej.
Wyzwania dla leasingodawców
W związku z powyższym, jakie będą wyzwania dla leasingodawców? Wskażę je poniżej:
- Przede wszystkim dostosowanie się do nowych wymagań. Wdrożenie zasad rekomendacji dystrybucyjnej na pewno będzie się wiązać z kosztami i koniecznością przeszkolenia pracowników w zakresie nowych regulacji.
- Leasingodawcy będą musieli zapewnić pełną przejrzystość w zakresie ubezpieczeń, co może wymagać zmian w procesach sprzedażowych i obsługowych.
Rekomendacja U to ponad 120 rekomendacji głównych i szczegółowych. Wśród nich znajduje się kilka rekomendacji adekwatnych w stosunku do branży leasingowej, ale także kilka, mówiąc kolokwialnie, „zjawiskowych”.
Rekomendacje, na które warto zwrócić uwagę
Nie jestem w stanie na łamach tego krótkiego tekstu opisać wszystkich, natomiast na pewno warto wspomnieć o tych istotnych oraz tych „zadziwiających”, przyjmując optykę branży leasingowej. Wybierając crème de la crème z każdego rodzaju – na pewno trzeba wspomnieć o rekomendacji dotyczącej ubezpieczeń na cudzy rachunek oraz tej dotyczącej reklamy i marketingu produktów.
Istotne z punktu widzenia branży leasingowej mogą okazać się rekomendacje dot. ubezpieczeń na cudzy rachunek. Przewidują one brak konieczności przeprowadzania analizy wymagań i potrzeb w stosunku do każdego pojedynczego potencjalnego ubezpieczonego, a niejako „jedynie” bank zamierzający zawrzeć umowę ubezpieczenia na cudzy rachunek powinien posiadać procedury pozwalające mu, jako ubezpieczającemu, na uzyskanie informacji o wymaganiach i potrzebach potencjalnych klientów, tak aby umożliwić dystrybutorowi ubezpieczeń zaoferowanie bankowi umowy ubezpieczenia spełniającej wymagania i potrzeby tych klientów.
Odnośnie do tych „zjawiskowych” rekomendacji, to wybiorę perełkę – będzie nią rekomendacja dotycząca reklamy i marketingu produktów ubezpieczeniowych.
Wydźwięk jest mniej więcej taki – należy zapewnić, że materiały marketingowe dotyczące oferowanego produktu ubezpieczeniowego w ramach dystrybucji ubezpieczeń lub przystąpienia do umów ubezpieczenia na cudzy rachunek, nie ukrywają istotnych cech produktu. Jednostka może prezentować korzyści płynące z produktów, jeżeli jednocześnie wskaże w sposób jednoznaczny, jakie ryzyka są z nimi związane i ograniczenia odpowiedzialności, które obowiązują w produkcie.
Co nam to przypomina? Ironizując – przypomina mi konieczność informowania niemalże wszędzie i o wszystkim, jak napis na paczce papierosów – „Ubezpieczenie może szkodzić Tobie i Twoim bliskim”.
Spójrzmy szerzej
Gwoli wyjaśnienia – powyższe to tylko powierzchnia, naskórek czegoś, co jest dużo większe. Abstrahując od tego, omawiana Rekomendacja U, o ile faktycznie stanie się inspiracją dla analogicznych lub podobnych wytycznych adresowanych do leasingodawców, na pewno zostawi mimo wszystko więcej pozytywnego wydźwięku.
Poprawi przejrzystość, jakość usług i ochronę klientów. Choć może wiązać się finalnie z koniecznością dostosowania procedur i kosztów, to w dłuższej perspektywie przyczyni się do budowy budzącego większe zaufanie rynku leasingowego i zwiększenia konkurencyjności firm, które będą stosować się do nowych wymagań.
Dwuznaczność i esencję tego, co chciałem przedstawić w artykule, zawsze ukrywam „w liście przewodnim” – mowa o podtytule. Natomiast tę tajemnicę zostawiam sobie, a moich kochanych czytelników pozostawiam z własną interpretacją.
Epilog
Nie ukrywam, że pisząc kolejny artykuł, czy chociażby kilka wcześniejszych na przełomie ostatnich 2 lat (mowa chociażby o FiDA czy PSD3), bawię się trochę w felietonistę, który na początku drogi zna tylko dwa słowa, które notabene są jego motorem napędowym – „nie wiem”. Nie próbuję publicystyki, bo nawet gdy poruszam się sprawnie w danym temacie, to pokora mi podpowiada – przystopuj, wyhamuj.
Publicysta zwykle wszystko wie i wyraża opinie na różne tematy – „tam fakty są znane już na parę miesięcy do przodu”. Jako samozwańczy „tekściarz”, działam trochę (jak mówią osoby z branży) jak sroka złodziejka – „podkradam” czyjeś przemyślenia oraz informacje i opisuję językiem przystępnym dla mojego czytelnika. Staram się upowszechniać to, co zasłyszałem. Często moi rozmówcy to bohaterowie mojego tekstu, którzy stają się w istocie współautorami moich felietonów.
Tak jak podczas publikacji felietonu o regulacji FiDA, tak również i tym razem nie mógłbym pominąć informacji o moich mentorach wspomnianych w tekście. To właśnie Oni pomogli mi lepiej zrozumieć arkana Rekomendacji U i przelać wiedzę na papier. Drodzy współautorzy, dziękuję.
Zostaw komentarz