Dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji sprawił, że coraz częściej słyszy się hasło „AI-first”. Dla niektórych jest to kolejny przełom – porównywalny z transformacją mobile-first sprzed dekady, a nawet jeszcze większa rewolucja w sposobie tworzenia doświadczeń użytkownika. Z drugiej strony pojęcie to bywa nadużywane i może stać się pustym sloganem, jeśli nie pójdzie za nim realna zmiana myślenia.
Z artykułu dowiecie się, jak wygląda podejście AI-first z perspektywy projektanta UX.
Krótka historia AI-first
Hasło AI-first pojawia się zwykle w szerszym kontekście: całościowego podejścia do tworzenia produktów, usług czy myślenia o rozwoju firmy. Liderzy technologiczni zaczęli komunikować strategie zorientowane na AI po roku 2010. Rozpoczęło to trwający obecnie okres nazywany AI boom. W 2011 Apple zaprezentował Siri, od 2013 Facebook inwestował w laboratoria AI, a w 2014 Amazon wypuścił na rynek Alexę (fun fact: opartą na algorytmach polskiej Ivony wykupionej przez Amazon rok wcześniej).
Samo pojęcie AI-first pierwszy raz pojawiło się niemal dekadę temu. W kwietniu 2016 r. CEO Google, Sundar Pichai, ogłosił na konferencji wynikowej Alphabet, iż:
W dłuższej perspektywie ewoluujemy od świata „mobile-first” do świata „AI-first”.
Była to zapowiedź zmiany (a raczej rozszerzenia) podejścia do projektowania usług: z myślenia najpierw o urządzeniach mobilnych ku myśleniu przede wszystkim o wykorzystaniu AI.
W tym samym roku CEO Salesforce’a, Marc Benioff, również użył tego pojęcia, nazywając erę, która ma nadejść „AI-first world”. Niedługo potem Salesforce ogłosił uruchomienie opartej na AI platformy Einstein.
Teraźniejszość AI
Zainteresowanie AI wystrzeliło po udostępnieniu przez OpenAI ChatGPT w listopadzie 2022 r.

Aplikacja zyskała milion użytkowników w zaledwie 5 dni. Sukces ChatGPT przyspieszył prace konkurencji i obecnie na rynku mamy wiele LLM-ów, które wciąż są udoskonalane.
W marcu 2025 Amazon zaprezentował Alexa+ opartą o generatywne AI (póki co dostępną jedynie w Stanach). OpenAI pracuje nad serią własnych urządzeń, które, wg. zapowiedzi, mają zrewolucjonizować myślenie o interfejsie tak, jak niegdyś premiera iPhona na zawsze zmieniła oblicze telefonów. Czy tak się stanie? Zobaczymy.
Tak czy inaczej – rynek rozwiązań opartych na AI osiągnął wartość 279,22 miliarda dolarów (2024) przy wartości 136,55 miliarda dolarów w 2022 r. (według danych Grand View Research) i biorąc pod uwagę prognozy – raczej nie jest to trend, który szybko wyhamuje.

AI dla projektanta
Co to wszystko oznacza dla projektanta? Wg raportu „State of AI in design 2025” 89% designerów deklaruje, że w ciągu ostatniego roku AI poprawiło ich proces projektowy. Zyskaliśmy wiele nowych narzędzi i funkcjonalności wspomagających nas w pracy badawczej (Jak AI może usprawnić badania UX?)oraz projektowej.
Czy są doskonałe? Nie. Wręcz przeciwnie. Jednak w zupełności wystarczą, by przygotować szybki szkic, schemat, flow, podsumować badanie, etc. Wciąż nie jesteśmy na etapie „wrzucam wszystko do AI i dostaję gotowy projekt”. UX designer/researcher nadal odgrywa (i będzie odgrywał) główną rolę w procesie projektowym, ale wiele elementów można przyspieszyć, usprawnić lub zautomatyzować (vide: AI w Figmie).
Nowy paradygmat?
Projektowanie „AI first” oznacza podejście, w którym sztuczna inteligencja jest traktowana jako fundament produktu lub usługi już od etapu jego/jej wymyślania. Zmienia to sposób myślenia o doświadczeniu użytkownika, które staje się bardziej dynamiczne, spersonalizowane i adaptacyjne, a przez to mniej przewidywalne.
Jakob Nielsen pisze nawet o tym, że AI wprowadza pierwszy od 60 lat nowy model interakcji, nazywając go trzecim paradygmatem w historii komunikacji z komputerem. Jest nim otrzymanie wyniku na podstawie intencji (ang. Intent-Based Outcome Specification) w następstwie obecnego paradygmatu: projektowania interakcji opartego na poleceniach (ang. Command-Based Interaction Design).

Dotychczasowy model interakcji bazuje na kolejnych poleceniach wydawanych przez użytkownika, które są wypełniane przez komputer, aby osiągnąć pożądany wynik. W nowym podejściu, o którym pisze Nielsen, użytkownik przekazuje komputerowi, co chce osiągnąć, a decyzję, jakie kroki w tym celu wykonać, podejmuje już AI.
Przy takim spojrzeniu doświadczenie użytkownika w dużej mierze będzie zależało od decyzji podjętych na początku projektowania, np.: bardzo ważne będą dane, na których model będzie trenowany, bo to od nich będzie zależał końcowy wynik, który otrzyma user. Stąd też istotne jest, aby eksperci UX byli włączani w pracę nad produktami AI-first od najwcześniejszych etapów. Powinni mieć wpływ na to, jakie dane będą użyte, bo to ich zadaniem jest rozpoznać, jak te dane mogą odpowiadać na potrzeby użytkowników.
AI-first czy AI-as-a-feature?
Aplikacje AI-first są budowane od podstaw wokół silników AI. Czy jest to częste rozwiązanie? Wciąż jeszcze nie. Dużo częściej w pracy spotykamy się z już istniejącymi aplikacjami, zwykle dość rozbudowanymi, które dobrze spełniają swoją rolę, i których zastąpienie czymś nowym wiązałoby się z dużym kosztem i ryzykiem.
Dlatego wciąż jeszcze projektant UX częściej będzie miał do czynienia z modelem AI-as-a-feature, niż AI-first. Przy czym, parafrazując pewien reklamowy slogan, podejście „Wszyscy mają AI-a, mam i ja” nie zawsze ma sens. Nowe funkcjonalności powinny odpowiadać na problemy lub potrzeby użytkowników, a te nie zawsze wymagają używania AI. Jeżeli już decydujemy się na AI-as-a-feature powinno ono być realną wartością dodaną dla usera i albo rozwiązywać jakąś jego bolączkę, albo dawać mu nową funkcjonalność, która pozwoli mu szybciej osiągnąć zamierzony cel.
Podejście AI-first wymusza na projektantach zmianę sposobu myślenia o interakcji człowieka z systemem, ponieważ zakłada stawianie sztucznej inteligencji w centrum projektowania produktu. Oznacza to konieczność wypracowania nowych zasad skupionych na specyficznych aspektach doświadczenia użytkownika, niezależnie od branży.
Wyróżniki podejścia AI-first
Do najważniejszych cech, jakie daje się tu wyróżnić, należą m.in.:
- Adaptacyjność – systemy AI-first cechują się zdolnością uczenia się i dostosowywania do użytkownika. W przeciwieństwie do tradycyjnego oprogramowania, które pozostaje statyczne do kolejnej aktualizacji, produkt oparty na AI powinien ulepszać się z każdym użyciem, czyli stawać bardziej spersonalizowany i dostosowany do potrzeb usera, im dłużej ten go używa (idą też za tym iteracyjne, nieliniowe ścieżki użytkownika).
- Rozpoznawanie intencji użytkownika – aplikacja stara się „domyślić i przewidzieć”, co user chce osiągnąć, a jednocześnie minimalizować błędy predykcyjne (np. sygnalizować niepewność odpowiedzi).
- Personalizacja – doświadczenie dopasowane do indywidualnych potrzeb. Współczesny użytkownik oczekuje inteligentnych interakcji – wg cytowanego przez IBM badania Accenture (2020), aż 83% konsumentów jest skłonnych udostępniać dane w zamian za bardziej spersonalizowane usługi.
- Rozumienie kontekstu – system uwzględnia sytuacyjny kontekst użytkownika.
W podejściu AI-first projektant skupia się bardziej na tworzeniu inteligentnych systemów, które dostosowują się do usera wraz z rozwojem interakcji, niż na tworzeniu konkretnych ekranów.
AI-first a mobile-first
Podejście AI-first często porównuje się do filozofii mobile-first, która zmieniła sposób projektowania produktów cyfrowych. Ta analogia ma swoje granice.
Mobile-first polegało na rozpoczynaniu projektowania interfejsu od najmniejszych ekranów, co wymuszało priorytetyzację treści i funkcji. Taka strategia nauczyła branżę skupienia się na kontekście użytkowania i ograniczeniach urządzeń mobilnych (mniejszy rozmiar wyświetlacza, sterowanie dotykiem, wolniejsze połączenia, krótsza uwaga użytkownika w ruchu, etc.). W rezultacie powstały prostsze interfejsy, co finalnie poprawiło UX na wszystkich platformach.
AI-first jest zmianą innego rodzaju. Punktem wyjścia nie jest rozmiar ekranu, a inteligentna technologia, która wprowadza nowy mechanizm interakcji, a jej standardy dopiero się wykluwają.
Rewolucja czy modne hasło?
Czy więc podejście AI-first zmienia projektowanie UX na poziomie fundamentalnym, czy pozostaje jedynie marketingowym buzzwordem? Ulubioną odpowiedzią UX designerów jest „to zależy”.
Z jednej strony, argumentów za „nowym paradygmatem” nie brakuje. Sztuczna inteligencja wprowadza do interakcji człowiek-komputer jakościowo nowy element: możliwość dialogu zorientowanego na intencje usera, generowania treści i podejmowania decyzji przez agentów w sposób autonomiczny.
Entuzjaści AI-first przewidują wręcz koniec klasycznych aplikacji na rzecz płynnych, inteligentnych asystentów obsługujących nasze potrzeby na żądanie. W ich wizji zamiast uruchamiać kolejne programy, użytkownik po prostu mówi swojemu agentowi AI, co chce osiągnąć, a ten sam załatwia sprawę, komunikując się z różnymi usługami.
Taka perspektywa oznaczałaby faktycznie fundamentalną zmianę roli projektanta UX. Projektowanie skupiałoby się raczej na definiowaniu doświadczeń i zasad współpracy z AI, a nie na tradycyjnym układzie interfejsu. Projektant określałby warunki brzegowe i reguły, w ramach których AI kształtowałoby doświadczenie użytkownika. Jeśli AI-first w tym kierunku się rozwinie, będziemy mogli mówić o nowym paradygmacie projektowania.
Z drugiej strony wiele produktów określających się szumnie „AI-powered” oferuje w rzeczywistości dość powierzchowne integracje: chatbot w aplikacji bankowej czy rekomendacje w sklepie internetowym. Jest to jakiś rodzaj usprawnienia z wykorzystaniem AI, ale nie jest to rewolucja.

Podsumowanie
Czy AI-first zmieni oblicze UX dowiemy się zapewne w najbliższych latach wraz z rozwojem technologii i pojawianiem się nowych urządzeń opartych na AI.
Jednak najbardziej prawdopodobny scenariusz to stopniowa integracja AI-first z istniejącymi praktykami. W najbliższych latach nie znikną przecież klasyczne interfejsy graficzne, a UX nie przestanie skupiać się na potrzebach użytkowników. Uważam, że AI stanie się raczej kolejnym elementem toolkitu projektanta UX.
Już teraz mówi się o hybrydowych rozwiązaniach łączących elementy sterowane przez AI z tradycyjnymi elementami UI, np.: interfejs aplikacji może wciąż mieć menu i przyciski (rozwiązanie znane, szybkie i sprawdzone), ale też pole czatu dla spraw bardziej złożonych. Użytkownik wybierze to, co bardziej odpowiada jego potrzebom w danym momencie. Pojawi się wiele propozycji, a standardy wyklarują się z czasem i, podobnie jak niegdyś mobile-first czy responsive design, po prostu staną się oczywistą praktyką.
Samo AI nie ma magicznej mocy automatycznego czynienia produktu lepszym. Nie zastąpi braku zrozumienia usera, nie naprawi źle zaprojektowanego interface’u, a nawet – jeśli te problemy istnieją i usiłuje się je załatać AI-em – może je wyolbrzymić.
Myślę, że Caleb Sponheim miał rację, kiedy zapytany o to, jaką złotą myśl zostawiłby projektantom UX pracującym przy produktach, gdzie forsuje się użycie AI, odpowiedział:
Może jednak nie (Maybe not).
Może są inne, lepsze sposoby, by odpowiedzieć na potrzeby użytkowników. Może nie wszędzie należy od razu używać AI. Jeżeli dostępne są prostsze rozwiązania – użyjmy ich. Jeśli AI rzeczywiście wnosi wartość dla usera – użyjmy AI. Dla projektanta UX w centrum zawsze jest człowiek, końcowy użytkownik.
Póki co, jedno jest pewne: AI-first jest trendem, którego nie możemy zignorować. Nawet jeśli nie zrewolucjonizuje wszystkiego od razu, to już teraz zmusza nas (projektantów, badaczy, PM-ów, etc.) do zadawania sobie pytań o przyszłość doświadczeń cyfrowych. A stawianie sobie tych pytań jest wartościowe bez względu na to, czy finalnie będziemy świadkami rewolucji, czy tylko kolejnego technologicznego hype’u.
Zostaw komentarz